Opowieści Jedi Recenzja

Tales of the Jedi jest teraz transmitowana na Disney+. Poniżej znajduje się recenzja bez spoilerów.

Animacje okazały się doskonałym sposobem dla Gwiezdnych Wojen na odkrywanie ich świata, oprócz tych wcześniejszych lat bardzo złych, a Tales of the Jedi to kolejny solidny wpis do tej spuścizny. Czy koniecznie trzeba oglądać Gwiezdne Wojny? Nie bardzo, nie, ale to świetny i dobrze zrobiony film animowany dla dwóch ważnych postaci: Ahsoki Tano i hrabiego Dooku.

Wpisy Tales of Jedi o niewielkich rozmiarach, które trwają od 15 do 20 minut, skupiają się równomiernie na Ahsoce i Dooku; Co ciekawe, jeśli oglądasz je w kolejności, w jakiej Disney + je wymienia, zaczyna się od Ahsoki jako dziecka, następnie przechodzi przez trzy odcinki wokół Dooku, a następnie wraca do Ahsoki. Chociaż nie ma bezpośredniej linii między opowiadanymi historiami – wszystkie są niezależnymi zestawami w stylu antologii, które mają miejsce w różnych kluczowych momentach życia każdej postaci – możesz narysować pewne podobieństwa między główną postacią, jeśli zagłębisz się głębiej i brak – subtelne uczucie O to właśnie chodzi, szczególnie jeśli chodzi o obawy Dooku dotyczące proszenia o Jedi, coś, o czym wiemy, że Ahsoka ostatecznie zostawia za sobą.

W większości Dave Filoni, twórca animatorów Gwiezdnych Wojen i personelu Gwiezdnych Wojen, nie jest zależny od sceny. Nie oznacza to, że nie ma biznesu; „Praktyka czyni mistrza”, która koncentruje się na treningu Ahsoki Padawan, jest cięższa niż inne, a w ostatnim odcinku „Resolve” następuje ekscytujący punkt kulminacyjny. Ale w większości te Gwiezdne Wojny opierają się na swojej nastrojowej i medytacyjnej stronie, co sprawia, że ​​bitwy są trudniejsze, szczególnie w odcinkach Dooku. Najlepszym tego przykładem jest „Władca Sithów”, w którym wbudowano wiele nierealnych, ale przejmujących działań. Cała misja jest mocno napisana bez pośpiechu, pomimo krótkich czasów trwania – Filoni w tym momencie wie, jak zanurzyć się w atmosferze i zbudować napięcie bez niepotrzebnego napychania czasu trwania.

W szczególności odcinki Dooku oferują kilka interesujących wglądów w to, jak powstał Lord Sithów, którego znamy dzisiaj, ale nie skłaniają się one zbytnio do nierealistycznej sympatii dla tego człowieka. Jeśli chodzi o Ahsokę, pierwszy odcinek „Życie i śmierć” daje nam pewne informacje na temat jej rodzinnej planety i wczesnych występów Jedi, ale poza tym spędzają więcej czasu z Togruta, którą znamy i kochamy w różnych etapy jej życia. Ale hej, to nigdy nie jest złe, a jeśli z niecierpliwością czekałeś na serial Disney+ na żywo, jest to dobry sposób na zaostrzenie apetytu.

W tym celu Ashley Eckstein powraca, by ponownie wcielić się w swoją rolę w Wojnach klonów, a Corey Burton (który wcześniej podkładał głos Cadowi Bane’owi w Wojnach klonów) wykonuje potężną i zastraszającą pracę jako Dooku. Ale prawdziwą gwiazdą jest animacja. To najlepsza nieożywiona historia Gwiezdnej Wojny w historii, szczególnie w bujnych i kolorowych krajobrazach zarówno w „Życiu i śmierci”, jak i „Pragnieniu”, które są prawie tak samo uderzająco piękne. Wszystko jest niesamowicie dopracowane i wydaje się, że jest to tylko mały krok poza animacją w Wojnach klonów.

I chociaż historie są szybkimi okruchami, nie wydaje się, aby były przeznaczone dla nowicjuszy. Opowieści Jedi są zdecydowanie stworzone dla tych, którzy już wygrali bajki z kreskówek Gwiezdnych Wojen, ale niekoniecznie jest to przeciwne. Obsługa fanów sama w sobie nie jest złą rzeczą, zwłaszcza gdy jest tak po mistrzowsku wykonana. Dodatkowo, jeśli nie oglądałeś jeszcze Wojen klonów, prawdopodobnie powinieneś.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.